Uroczystość Wszystkich Świętych
Każdego roku zastanawiam się czy przyjdzie kiedyś taki czas,
że zrozumiemy różnicę pomiędzy Uroczystością Wszystkich Świętych (1 listopada), a Dniem Zadusznym (2 listopada).
Właściwym dniem modlitw za zmarłych jest 2 listopada, tymczasem tłumy ludzi idą na cmentarze dzień wcześniej,
aby zapalić znicz, postawić kwiaty, może zrobić mały porządek na grobie... Dzień ten jest też ustawowo wolnym od pracy.
Mówiąc przekornie: to dobrze, że się tak dzieje i chcemy aż tak uroczyście oddać cześć wszystkim tym,
którzy swoim życiem zasłużyli na miano świętości. Wielu z nich Kościół wyniósł na ołtarze i ogłosił świętymi, ale są liczni,
których życie przebiegało zwyczajnie, uczciwie, w zgodzie z Bożą nauką i nie zostali dostrzeżeni. Może to byli nawet nasi najbliżsi.
Niejednokrotnie o kimś zmarłym mówi się "to był naprawdę święty człowiek".
To właśnie tych - znanych i bezimiennych, męczenników pierwszych wieków chrześcijaństwa, nauczycieli i obrońców wiary, uczonych
i prostych - wspomina Kościół 1 listopada. Początki uroczystego kultu świętych datuje się już od II - III wieku, kiedy to pieczołowicie
przechowywano relikwie męczenników, natomiast papież Jan XI w 935 r. ustanowił odrębną uroczystość ku czci Wszystkich Świętych wyznaczając
ją na dzień 1 listopada.
I tu powstaje pewien konflikt: radio i telewizja ubierają się tego dnia w melancholię i refleksję, my zagonieni w zadumie
i smutku stoimy nad grobami naszych najbliższych, tymczasem jest to dzień wielkiej radości i łączności z tymi, którzy już osiągnęli niebo.
Natomiast następnego dnia gdy Kościół rzeczywiście wspomina wszystkich zmarłych - a w nocy na przykład ściśnie mróz - na cmentarzach rysuje
się krajobraz pustki i zniszczenia. Gdzie są ci wszyscy, którzy zapewniali o swojej trwałej pamięci o zmarłych?
Pytam zatem jeszcze raz : co trzeba zrobić, abyśmy zrozumieli sens i przesłanie tych dni?
Ks. JK
...powrót