Legenda na dzień św. Cecylii
Cecylia, sławetna dziewica, pochodziła ze znakomitego rodu rzymskiego. Od kolebki wychowana w wierze
Chrystusowej nosiła zawsze na piersi księgę Ewangelii, dniem i nocą modliła się i rozmawiała z Bogiem, błagając Pana, aby zachował jej dziewictwo.
Zaręczono ją z pewnym młodzieńcem, imieniem Walerian, i dzień wesela był już oznaczony. Cecylia ubrana w strojne złotem szaty nosiła pod nimi na
ciele włosiennicę, a gdy muzyka grała, ona w sercu Panu jedynie śpiewała, powtarzając te słowa:
Spraw, Panie, aby serce moje i ciało pozostały niepokalane, abym nie była zawstydzona (1).
I tak przez dwa i trzy dni poszcząc i modląc się polecała Bogu to, czego się obawiała. Przyszła wreszcie noc, kiedy Cecylia znalazła się ze swym małżonkiem w tajemniczej ciszy sypialni.
Wówczas tak przemówiła do niego: Najmilszy, kochany chłopcze, istnieje tajemnica, którą ci wyznam, jeśli mi przyrzekniesz, że będziesz jej strzegł troskliwie.
I Walerian przysiągł, że w żadnej potrzebie ani dla żadnej przyczyny nie zdradzi tego, co ona mu powierzy. Ona zaś rzekła;
Jest przy mnie anioł Boży, który mnie kocha i czujnie strzeże mego ciała. Jeśli on zobaczy, że ty zbliżasz się do mnie z pożądliwością,
uderzy cię, a wtedy stracisz kwiat swej najmilszej młodości. (2) Jeśli jednak przekona się, że kochasz mnie czystą miłością, to pokocha ciebie
tak jak mnie i okaże ci swoją chwałę.
Walerian tknięty wolą Bożą odparł:, Jeśli chcesz, abym ci uwierzył, pokaż mi tego anioła. Gdy przekonam się, że to istotnie jest anioł,
uczynię to, czego żądasz. Jeśli jednak kochasz innego mężczyznę, to zabiję mieczem Jego i ciebie. Na to Cecylia: Będziesz mógł go zobaczyć,
jeśli uwierzysz w prawdziwego Boga i obiecasz, że się ochrzcisz. Idź, więc teraz trzy mile za miasto drogą, która nazywa się Appijska (3)
i powiedz biedakom, których tam spotkasz te słowa: [Cecylia posyła mnie do was, abyście pokazali mi świętego starca Urbana! Mam dla niego
pewne tajemne zlecenie]. Skoro ujrzysz jego samego, powtórz mu wszystkie moje słowa. A gdy on już oczyści ciebie i wrócisz do mnie,
wtedy ujrzysz i ty owego anioła.
Walerian wyruszył więc i wedle otrzymanych wskazówek znalazł św. Urbana biskupa (4), ukrywającego się pomiędzy grobami męczenników (5).
Skoro powtórzył mu wszystko, co Cecylia kazała, biskup wyciągnął ręce do nieba i rzekł ze łzami: Panie Jezu Chryste, Siewco czystego
ziarna, przyjmij plon zasiewu, który złożyłeś w Cecylii! Panie Jezu Chryste, dobry Pasterzu, Cecylia usłużyła Ci Jak skrzętna pszczoła:
narzeczonego bowiem, którego otrzymała dzikiego jak lew, przysłała Tobie łagodnego jak jagnię.
I oto nagle ukazał się jakiś starzec ubrany w szaty śnieżnej białości, trzymający księgę pisaną złotymi literami. Ujrzawszy go
Walerian z wielkiego przerażenia upadł na ziemię jak nieżywy, starzec jednak podniósł go, a wtedy przeczytał te słowa:
Jeden jest Bóg, jedna wiara, jeden chrzest święty. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkim, we wszystkim i w nas wszystkich.
Skoro te słowa przeczytał, starzec rzekł doń: Czy wierzysz, że tak jest, czy też jeszcze wątpisz?
On zaś zawołał: Nie ma pod słońcem niczego, w co bardziej można by wierzyć!
Wtedy starzec od razu znikł, a Walerian przyjął chrzest z rąk świętego Urbana.
Wróciwszy do Cecylii znalazł ją w sypialni rozmawiającą z aniołem. Anioł zaś trzymał w ręku dwa wieńce z róż i lilij i podał jeden z nich Cecylii,
a drugi Walerianowi, mówiąc przy tym: Strzeżcie tych wieńców, nieskalanym sercem i czystym ciałem, ponieważ przyniosłem je dla was z raju Bożego!
One nigdy nie zwiędną ani nie stracą swego zapachu i nigdy nie ujrzą ich ci, którym czystość nie jest mila. Ty zaś, Walerianie, otrzymasz, o co poprosisz,
ponieważ uwierzyłeś w dobrą radę.
Na to Walerian rzekł: Nic w tym życiu nie jest dla mnie słodsze niż miłość mego jedynego brata. Dlatego proszę, aby i on wraz ze mną poznał prawdę.
Anioł odparł na to: Podoba się Panu twoja prośba, obaj więc przyjdziecie do nieba z palmą męczeństwa!
Tymczasem wszedł Tyburcjusz, brat Waleriana, a poczuwszy mocny zapach róż rzekł: Dziwne, skąd w tym czasie (6) płynie tu zapach róż i lilij?
Gdybym sam trzymał w ręce róże czy lilie,
na pewno ich zapach nie mógłby napełnić mnie taką słodyczą. Wyznam wam, że czuję się tak odświeżony, jak gdyby coś mnie odmieniło!
Wtedy Walerian rzekł: Mamy wieńce, których oczy twoje nie mogą dojrzeć. Mienią się one barwą kwiatów i śnieżną bielą.
Na moją prośbę uczułeś ich zapach, jeśli zaś uwierzysz, będziesz mógł je widzieć.
Tyburcjusz odparł na to: Czy ja we śnie słyszę te słowa, czy też naprawdę to mówisz, Walerianie?
A Walerian powiedział: Aż dotąd żyliśmy we śnie, lecz teraz żyjemy naprawdę. Skąd się o tym dowiedziałeś? - zapytał Tyburcjusz.
Anioł Pański pouczył mnie - rzekł Walerian - ty też będziesz go mógł zobaczyć, gdy już będziesz oczyszczony i wyrzekniesz się wszystkich bożków.
Ów cud z wieńcami stwierdza także Ambroży we wstępie, w którym powiada: Św. Cecylia tak była napełniona darami niebiańskimi, że otrzymała palmę męczeństwa.
Wyrzekła się świata i loża małżeńskiego, jak o tym świadczy zdobyta przez nią wiara męża jej, Waleriana, i Tyburcjusza, których Ty, Panie, przez ręce anioła
uwieńczyłeś wonnymi kwiatami. Dziewica doprowadziła mężów do chwały, a świat poznał, jak wiele może zdziałać umiłowanie czystości! Tyle powiada Ambroży.
Otóż Cecylia jasno wykazała Tyburcjuszowi, że wszystkie bożki są bezmyślne i nieme, on zaś w odpowiedzi rzekł jej: Bydło tylko w to nie uwierzy!
Cecylia zaś ucałowawszy jego pierś rzekła; Dziś już mogę powiedzieć, że naprawdę jesteś moim krewnym. Tak bowiem jak miłość Boga uczyniła twego brata
moim małżonkiem, tak i ty wyrzekłszy się bożków stałeś się naprawdę moim bliskim. Idź więc teraz z twoim bratem, abyś otrzymał oczyszczenie i mógł
oglądać twarze aniołów!
Wtedy Tyburcjusz zwrócił się do brata: Zaklinam cię, bracie, powiedz mi, do kogo mnie zaprowadzisz? Walerian zaś odparł: Do biskupa Urbana.
Czy mówisz o tym Urbanie - zapytał Tyburcjusz - który już wielokrotnie został skazany i teraz musi się gdzieś ukrywać? Gdy go znajdą, zostanie spalony,
a my wraz z nim wrzuceni w płomienie! Tak tedy szukając Boskości ukrytej w niebie, ulegniemy wściekłości gorejącej na ziemi.
Cecylia jednak rzekła: Gdyby istniało jedynie to życie doczesne, to słusznie moglibyśmy się obawiać śmierci. Jest jednak inne,
lepsze życie, którego nigdy nie stracimy, o nim to opowiedział nam Syn Boży...
Tyburcjusz tedy rzekł do brata: Zmiłuj się i zaprowadź mnie do tego człowieka Bożego, abym i ja został oczyszczony! Zaprowadził go więc Walerian,
a gdy już Tyburcjusz dostąpił oczyszczenia, wówczas często widywał aniołów Bożych i otrzymywał od nich wszystko, o co prosił. Walerian więc
i Tyburcjusz gorliwie rozdawali jałmużnę i grzebali ciała świętych, których zabił prefekt Almachiusz (7).
(1) Częsty zwrot biblijny (np. Ps 70,1).
(2) Ten "kwiat najmilszej młodości" jest wyrażeniem wziętym z poezji Starożytnej (gr. anthos polyeraton hebes).
(3) Starożytna droga prowadząca z Rzymu na południe. Znajdował się przy niej grobowiec rodziny Cecyliuszów Metellów.
(4) Mowa o papieżu Urbanie I, który rządził Kościołem na początku III w.
(5) Tzn. w katakumbach.
(6) Widocznie legenda wyobraża sobie tę scenę, jako rozgrywającą się np. w zimie.
(7) Dalsza, opuszczona część legendy obejmuje proces najpierw Waleriana i Tyburcjusza, a potem Cecylii przed tym właśnie prefektem, oraz ich męczeństwo.
...powrót